Szum wokół sporów o kredyty oparte o WIBOR narasta. Coraz więcej spraw trafia do sądów, a kolejni kredytobiorcy zastanawiają się, czy warto sądzić się z bankiem o WIBOR. Dyskusja wokół spraw o WIBOR w dużej mierze przypomina sprawy frankowe. Po raz kolejny w centrum zainteresowania są konstrukcje umowy kredytowej, sposób informowania klienta o ryzyku oraz uczciwość mechanizmu, który wpływa na wysokość rat.
Czy w takim razie da się wygrać z bankiem? Jakie jest aktualne orzeczenie w sprawie WIBOR? Czy ktoś odzyskał pieniądze z kredytu?
Czy można pozwać bank za WIBOR? Podstawy prawne roszczeń
Zacznijmy od początku, a więc możliwości pozwania bank za WIBOR. W świetle obowiązujących przepisów kredytobiorca może pozwać bank w sprawie kredytu opartego na WIBOR, ale nie polega to na „pozywaniu wskaźnika” jako takiego, tylko na kwestionowaniu postanowień konkretnej umowy kredytowej. Innymi słowy, przedmiotem sporu nie jest WIBOR tylko sposób, w jaki sposób bank ukształtował umowę, informował o ryzyku i zastosował wskaźnik.
Podstawą prawną roszczeń kredytobiorców może być w tym przypadku:
- zarzut nieważności umowy kredytowej – np. z powodu sprzeczności z przepisami prawa lub zasadami współżycia społecznego (art. 58 k.c.),
- klauzule abuzywne (niedozwolone) w umowach z konsumentami – postanowienia, które nie zostały indywidualnie uzgodnione, kształtują prawa i obowiązki klienta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają jego interesy (art. 385¹–385³ k.c.),
- niewykonanie lub nienależyte wykonanie obowiązków informacyjnych przez bank, w szczególności w zakresie ryzyka zmiennej stopy procentowej, sposobu ustalania WIBOR i wpływu zmian wskaźnika na wysokość rat,
- wprowadzenie konsumenta w błąd lub wywołanie u niego mylnego wyobrażenia co do ryzyka kredytu – poprzez materiały marketingowe, symulacje, zapewnienia doradców, które nie oddawały realnej zmienności oprocentowania,
- w niektórych koncepcjach – zarzut, że mechanizm oprocentowania oparty na WIBOR nie spełnia wymogu przejrzystości, a klient nie miał realnej możliwości oceny konsekwencji ekonomicznych umowy w momencie jej podpisywania.
Czy warto sądzić się z bankiem o WIBOR?
Ale czy warto sądzić się z bankiem o WIBOR? I tak, i nie. Wszystko zależy do konkretnej sytuacji. Sam fakt, że umowa jest „na WIBOR”, nie wystarczy, żeby wygrać z bankiem. Sąd bada:
- konkretną treść umowy,
- sposób, w jaki bank przedstawił klientowi ryzyko zmiennej stopy,
- to, czy konsument mógł realnie zrozumieć mechanizm oprocentowania i ocenić skutki ekonomiczne,
- czy postanowienia dotyczące WIBOR były przejrzyste, jednoznaczne i nie dawały bankowi nadmiernej swobody.
Na tej podstawie sąd ocenia, czy w danym przypadku istnieją podstawy do żądania unieważnienia umowy, „od-WIBOR-owania” kredytu albo zwrotu części środków.
Czy ktoś wygrał z bankiem o WIBOR? Przegląd dotychczasowych wyroków
Do spraw o WIBOR wciąż podchodzimy z dużym dystansem. Wynika to przede wszystkim z wciąż stosunkowo niewielkiej liczby spraw, które trafiły do sądów i dynamicznej i niejednolitej linii orzeczniczej. A jakie aktualnie zapadają orzeczenia w sprawach o WIBOR? Sądy orzekają na korzyść kredytobiorców orzekają różnie:
- unieważniając umowy kredytowe w całości,
- “od-WIBOR-owując” umowy lub zmieniając ich oprocentowanie,
- wprowadzając zabezpieczenia umożliwiające czasową spłatę rat bez WIBOR-u,
- zasądzając zwrot nadpłaconych rat/prowizji.
Jakie jest aktualne orzecznictwo w sprawie WIBOR?
W październiku 2025 r. Sąd Okręgowy w Suwałkach unieważnił umowę kredytu hipotecznego opartego na WIBOR, wskazując m.in. na poważne braki w realizacji obowiązków informacyjnych wobec konsumenta – sąd uznał, że klient nie został w sposób jasny poinformowany o mechanizmie oprocentowania i ryzyku zmiennej stopy, co przełożyło się na nieważność całej umowy.
Przy okazji przeglądu dotychczasowego orzecznictwa, warto zadać sobie pytanie o to, Czy ktoś odzyskał pieniądze z kredytu? A takie przypadki mają miejsce. Przykładem jest orzeczenie Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze (I C 383/24), który w listopadzie 2025 r. zakwestionował zapisy dotyczące sposobu ustalania oprocentowania (sumy stopy bazowej), uznając je za niejednoznaczne i niedozwolone. Skutkiem było m.in. zasądzenie zwrotu nadpłaconych rat.
Postanowienia o zabezpieczeniu powództwa
Osobną kategorią są postanowienia o zabezpieczeniu powództwa. Tutaj również widać coraz śmielsze orzeczenia:
- Sąd Apelacyjny w Warszawie (VI ACz 1125/23) w czerwcu 2024 r. wstrzymał obowiązek spłaty rat kredytowych, uznając, że kredytobiorcy nie doręczono regulaminu z zasadami naliczania oprocentowania opartego na WIBOR – do czasu wyroku klient nie musi płacić rat w dotychczasowej wysokości.
- Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu (I C 831/25) we wrześniu 2025 r. przyznał kredytobiorcy zabezpieczenie polegające na wstrzymaniu płatności rat kapitałowo-odsetkowych do prawomocnego zakończenia sprawy, co w praktyce oznacza istotne odciążenie domowego budżetu na czas procesu.
W tym miejscu warto dodać, że nie mamy do czynienia z masową, jednoznacznie prokonsumencką linią orzeczniczą. Analiza danych dotyczących liczby toczących się spraw i zapadających wyroków pokazuje, że przy kilku tysiącach toczących się postępowań WIBOR-owych sądy wydały już ponad 200 wyroków, w których uznały umowy z WIBOR-em za ważne i zgodne z prawem, z czego ponad 130 rozstrzygnięć jest prawomocnych.
Czy spór o WIBOR jest dla mnie opłacalny? Kiedy warto, a kiedy nie warto sądzić się z bankiem?
Mimo wielu analogii do spraw frankowych, orzecznictwo w sprawach dotyczących kredytów opartych na WIBOR-ze wciąż nie jest oczywiste ani jednolite. Bardzo wiele zależy od indywidualnej sytuacji kredytobiorcy oraz treści konkretnej umowy. Kiedy zatem spór z bankiem ma sens, a kiedy lepiej nie wchodzić na drogę sądową? Co do zasady, postępowanie sądowe może być uzasadnione wtedy, gdy kwota kredytu jest wysoka, umowa zawiera nieprzejrzyste lub budzące wątpliwości zapisy, a wstępna analiza prawna wskazuje na realne szanse na unieważnienie umowy albo wyeliminowanie WIBOR-u z mechanizmu oprocentowania. W takiej sytuacji potencjalne korzyści – w postaci zwrotu nadpłat lub istotnego obniżenia wysokości rat – mogą wyraźnie przewyższać koszty i ryzyko procesu.
Sens wchodzenia w spór jest natomiast co najmniej dyskusyjny, gdy kwota kredytu jest relatywnie niewielka, zapisy umowy są dość przejrzyste, a kancelaria po analizie dokumentów ocenia szanse powodzenia jako umiarkowane lub niskie. W takim przypadku bilans zysków i strat może okazać się dla kredytobiorcy niekorzystny. Niezależnie jednak od tego, czy ostatecznie zdecydujemy się pozwać bank, czy zrezygnujemy z drogi sądowej, warto, aby treść umowy i możliwe scenariusze zostały rzetelnie ocenione przez doświadczoną kancelarię prawną specjalizującą się w sporach z instytucjami finansowymi.